My story, my life.

Let Yourself go into my endless dream.

Ogłoszenie



~KLIK~


Zapraszam wszystkich do rejestrowania się.
Rejestracja odblokuje Wam dodatkowe opcje (Szybka Odpowiedź, ChatBox, Avatar, Sygnatura)
Możliwe jest dawanie komentarzy bez rejestracji.
Wystarczy w poście, którym chcesz zamieścić komentarz, poszukać opcji „Odpowiedź”.
Wszystkich zarejestrowanych zapraszam do konwersacji na ChatBoxie.
Tam, oraz w ogłoszeniach, będę dawać różne informacje na temat mych opowiadań i pomysłów :3


Rozdział Czwarty pojawił się po długiej nieobecności. C:
Sam jego tytuł, Pierwsze Problemy, mówi sam za siebie.
Jeśli chcesz się dowiedzieć, co stało się bohaterom - zapraszam~

~KLIK~


Trzy lata ciszy... No cóż, grunt, że nie więcej. XD
Czas na wielki comeback tego miesiąca~!
Okultysta wraca z nową porcją jego twórczości. Czekam także na Waszą. ;)

~KLIK~


Obiecałem regularnie dodawać notki, ale nie co dwa lata. xD
Mam nadzieje, że nie jest zbyt dużo błędów w niej i że czyta się ją dobrze.
Ciekawi dlaczego Piplup należy do Phoenixa a Charmander do Elegy? C:


~KLIK~


Po uporania się z WIĘKSZOŚCIĄ problemów technicznych - wracam.
Nie wiem, czy ku waszej radości czy wręcz przeciwnie. xD
Chyba to drugie, bo, mimo wakacji, oto kolejna lekcja historii~

~KLIK~

#1 18-October-2015 21:03:54

 Okultysta

Autor

7995310
Skąd: Milówka
Zarejestrowany: 09-August-2012
Posty: 591
Występuje w opowiadaniu: W każdym.
Postacie, którymi jestem: Jestem autorem, więc każdą. xD
Czytam opowiadania: Wszystkie.
Moje ulubione opowiadanie: Hym... Nie wiem. "0_o
WWW

`R5: Geneza, część druga.

http://i.imgur.com/OlUTObl.jpg



    - Ej! Dlaczego zamilkliście?! – spytała się oburzona Sella.
    - Jak to dlaczego? By zbudować napięcie – odpowiedział z szerokim uśmiechem.
Cała trójka przystała na malutkiej polance, obok której przepływał strumyk. Chłopak przykucnął przy nim, nabrał wody w dłonie i napił się parę razy. Dyziek wszedł do wody, która zakrywała go tylko w połowie i pluskał się radośnie.
    - Rudy! – krzyknęła czarnowłosa, rzucając na Peytona złowrogie spojrzenie.
    - Dobra, dobra... - chrząknął. – Mięśniak z łatwością chwycił mnie jedną ręką, a w drugiej trzymał Elegy. Zaprowadził nas do tego ich zakapturzonego szefa...

~*~*~*~

    Dla wielkiego mężczyzny dwójka dziesięciolatków była zaledwie jak worki ziemniaków. Niósł ich spokojnie, mimo ich walki i wiercenia się. Wkrótce dzieciaki poddały się i dały taszczyć. Byli przerażeni i niepewni tego, co z nimi zrobi, ale z ciekawością obserwowali wszystko wokół.  Facet wszedł z nimi na teren wykopalisk, dzięki czemu mogli zobaczyć co tam się działo. Mnóstwo przeróżnych aparatur, skrzyń, urządzeń i co najważniejsze – mnóstwo osób w czarnych dresach i płaszczach. Była to więc spora, zorganizowana akcja.
    Pomieszczenie, w którym znajdował się ich szef, mieściło się w głębi całego wykopaliska. Był to ciemny pokój, w którego rogu znajdowało się biurko zawalone różnymi kartkami, książkami i innymi przyrządami, a w centrum stał wymiarowy posąg czarnego Honchkrowa z rozłożonymi skrzydłami. Pod nim ustawione były świeczki, a przed nim klęczał mężczyzna w czarnej szacie. Wyglądał, jakby się modlił.
    - Dlaczego zakłócasz mój spokój? – spytał spokojnie. Jego głos wywołał ciarki u przetrzymywanych dzieciach, a zwłaszcza u Phoenixa. Było w nim coś dziwnego, mrocznego, złego.
    - Wybacz, szefie... – zacharczał dryblas – ale złapałem tych intruzów. Węszyli na powierzchni. Nie wiem co mam z tymi szczeniakami zrobić. – Mężczyzna potrząsnął zdobyczą, którą trzymał mocno w łapskach, a facet w szacie zdążył wstać i odwrócić się w ich stronę. Gdy to zrobił, na jego ramieniu spoczął Murkrow.
    - Te dzieci? No proszę cię, to żadne zagrożenie. Zamknij ich w celi, tylko osobno.
    - Ale szefie, mamy tylko jedną klatkę.
    - To rudego wsadź do jakiegoś schowka, a teraz nie zawracaj mi głowy. – Mięśniak miał już wychodzić, kiedy został zatrzymany. - Czekaj. Zanim ich gdzieś zamkniesz, to zabierz im pokemony.
    Pierwszym, który stracił swego pokemona, był Phoenix. Mężczyzna wrzucił chłopaka do schowka z różnymi chemicznymi środkami, po czym zaryglował drewniane drzwi kijem od mopa. Następnie przeszedł spory kawałek dalej, gdzie wrzucił Elegy do celi.
    - Nie ujdzie wam to na sucho! – wrzeszczała, bijąc dłońmi po drzwiach. – Mój kolega zadzwonił po policję, zaraz tu będzie! – Dziewczyna szczerze wierzyła w to co mówi. Nie wiedziała o braku zasięgu. Dryblas za drzwiami jednak roześmiał się złowieszczo.
    - Te ustrojstwo, które wycisza wybuchy, także zagłusza sygnał, więc nie strasz mnie, kruszynko – odpowiedział kpiąco, po czym odszedł od celi. Dziewczyna jednak nie chciała mu wierzyć.
    - To nie prawda, przecież zanim odeszłam, to wybierał numer... Na pewno pomoc przybędzie za jakiś czas...
    Phoenix siedział załamany na środku ciasnej klitki, w której go zamknięto. Jest przetrzymywany w środku lasu, z dala od jakiejkolwiek pomocy, w dodatku zabrali mu jego pierwszego pokemona. Świetny start. Jego smutek i żal zamieniły się dość szybko w gniew do osoby, przez którą wpadł w te kłopoty – Elegy. Wstał i zaczął walić pięściami po drzwiach, a gdy te zaczęły go boleć, chwycił miotłę i wywijał nią dookoła, strącając znajdujące się na półkach chemikalia. Nagle połowa kija odleciała od reszty, a jego końcówka zaczęła się dymić. Chłopak spojrzał na nią: wyglądała na przepaloną, pewnie przez jakiś kwas z którejś z butelek, które rozlał.
    Elegy chodziła dookoła celi, a przez jej głowę przechodziło tysiące myśli naraz. Zaczęła panikować, a czarne scenariusze, które snuła, tylko ją nakręcały.
    - Nie trać głowy! – Ta myśl wyraźnie przebiła się przez pozostałe, uciszając je. Dziewczyna spojrzała w stronę drzwi, po czym podeszła do nich. Przykucnęła i rzuciła okiem na zamek. - Stary... To dobrze. – Dziewczyna uderzyła parę razy w drzwi i zawołała „wypuście mnie”, ale nie spotkała się z żadnym odzewem. Czyli nikt jej nie pilnował. Wyciągnęła wsuwkę ze swoich włosów. W swoim życiu już parę razy otwierała zamki w ten sposób, zazwyczaj gdy zapominała kluczy do mieszkania. Ten mechanizm mógł być ciut starszy niż te, z którym miała do czynienia, ale to nawet lepiej. Z podręcznej torby, której nikt jej nie zabrał, wyjęła śrubokręt. Wiedziała, że może się przydać, lecz nie podejrzewała, iż w takim celu. Włożyła obie rzeczy do zamka i zaczęła w nim dłubać.
    Rudowłosy, wkładając kij od miotły do różnych pojemników, dowiedział się, w którym znajduję się kwas zżerający drewno. Chwycił go ostrożnie, po czym wylał jego zawartość na drzwi przy zawiasach. Po chwili substancja zrobiła swoje, a chłopak mógł wyjść ze schowka. Serce waliło mu jak szalone. Mógł w każdej chwili skończyć gorzej, jeśli ktoś by go przyłapał na ucieczce.
    - Skąd on mnie tu przywlókł? W którą stronę do wyjścia? Nie, muszę znaleźć Elegy, choć... Jeśli się wydostanę, to będę mógł wezwać pomoc, bo co w końcu mogę sam zdziałać? Nie, nie mogę się zastanawiać, i tak nie wiem, co robić. – W podjęciu decyzji pomógł mu dźwięk kroków. Spanikowany chłopak ruszył pierwszym korytarzem przed siebie, mijając się przez to z Elegy. Dziewczyna uśmiechnęła się do siebie, gdy zauważyła lekko otwarte drzwi od schowka, gdzie był więziony jej kolega.
    - Nie jesteśmy zagrożeniem? Oj, jeszcze się zdziwią... – pomyślała z chytrym wyrazem twarzy, po czym ruszyła dalej szlakiem, którym przyprowadził ich tu dryblas.
    Chłopak błąkał się po korytarzach wykopalisk jak w labiryncie, zmieniając kierunek biegu, gdy tylko usłyszał jakiś dźwięk. W końcu wpełzł pod stół, objął kolana i zamknął oczy, oddychając regularnie by się uspokoić.
    - To zła taktyka – pomyślał pokrótce. - Tylko ci ludzie wiedzą jak się tu poruszać, powinienem ich śledzić, a zaprowadzą mnie do wyjścia. To chyba jedyne rozwiązanie. – Wziął ostatni głęboki oddech i wypełzł z ukrycia. Przystanął na chwilę i nasłuchiwał. Niedaleko toczyły się rozmowy. Ruszył za słyszanymi głosami. Natrafił prawdopodobnie na jakieś pomieszczenie, gdzie ludzie w dresie mogli odpocząć, gdyż paru tam jadło, kilku leżało bądź czytało.
    - Ej, Frank, a co to za ball? – spytał jeden, nie przerywając chlipania zupy.
    - To jeden z tych zabrany tym szczylom. Ale pokemon jest tam bezwartościowy, zupełnie niedoświadczony. Będzie prezentem dla Mistrza, on jakoś go wykorzysta. – I w tym momencie rozbrzmiał głośny, buczący dźwięk, przez który serce Phoena na chwilę stanęło. Na szczęście oznaczał on tylko koniec przerwy. Wszyscy ludzie wyszli z pomieszczenia i wrócili do swych zajęć. Rudowłosy jednak odczekał chwilkę, nim wkroczył do środka i zabrał swojego balla.
    - Na szczęście odzyskałem Cię, Charmanderze... – pomyślał z ulgą, ściskając kulę w ręku. Z pokemonem od razu czuł się pewniej. Ruszył więc dziarskim krokiem w stronę, w którą poszli mężczyźni.

~*~*~*~


    - Oczywiście zgubiłem ich i na powrót się błąkałem po korytarzach wykopaliska. – Peyton usiadł na trawię i wyciągnął z plecaka kanapki. Każdy zabrał sobie po jednej. -  Szczerze, z tego co pamiętam, to chyba ze strachu podświadomie chodziłem non stop w kółko... Do czasu.

~*~*~*~

    Mijając po raz któryś ten sam zaułek, Phoenix napotkał na swej drodze jednego z robotników, dość młodego, szczupłego i wysokiego chłopaka. Najpierw obaj patrzyli na siebie ze zdziwieniem, po czym facet wyciągnął z kieszeni poké balla.
    - Growilthe, bierz go! – Na dźwięk tych słów oczy rudowłosego rozszerzyły się do granic możliwości. W panice odwrócił się na pięcie i pobiegł przed siebie czym prędzej, przerażony wizją pogryzienia. Gdy usłyszał warczenie i zbliżające się za nim kroki, postanowił wykorzystać swojego startera.
    - Charmander, pomóż mi! – wrzasnął, odwróciwszy się w stronę napastnika i wycelowawszy w niego ballem. Strumień czerwonego światła wypłynął z urządzenia, a z niego zmaterializował się błękitny pingwin. Reakcja Piplupa na pędzącego w jego stronę psa była podobna do tej Phoenixa, jednakże zamiast uciekać – zachował zimną krew. Gdy napastnik był wystarczająco blisko, wodne stworzenie dmuchnęło Lodowym Wiatrem prosto Growlithe'owi w paszczę, przez co ten zaczął się krztusić. Następnie zaczął go policzkować bez opamiętania skrzydełkiem, a atak zakończył Bąbelkiem, powalając przeciwnika.
    Phoenix był w szoku, trener Growlithe'a był w szoku, a Piplup... Piplup stał dumnie ze skrzydełkami założonymi na bokach.
    - Wow... – westchnął Phoen. W ogóle, to on się spodziewał Charmandera, ale cieszył się, że to właśnie pingwina znalazł. Z jaszczurem się nie dogadywał.
    - Nie tak prędko... – mruknął ich przeciwnik, wyciągając kolejnego poké balla, z którego wyłonił się Gloom. Nawet początkujący trener wiedział, że roślinne pokemony mają przewagę nad wodnymi, a co dopiero wyższe stadium ewolucji. Pewność siebie Piplupa zniknęła natychmiastowo. Powoli, wraz z Phoenixem, zaczęli się cofać. – Szef się ucieszy, że powstrzymałem twoją ucieczkę. Może dostanę awans? – powiedział, zadowolony z siebie. - Gloom, Paraliżujące Nasiono!

~*~*~*~

    Elegy wraz z przyjacielem w tym momencie napchali sobie do buzi kanapki i żuli powoli, a zniecierpliwiona Sella przyśpieszała ich wzrokiem.
    - Niszczycie takie piękne napięcie... – mruknęła niezadowolona.
    - Jednym słowem nasz Phoen był w czarnej dupie – powiedziała po głośnym przełknięciu białowłosa, kontynuując opowieść.

~*~*~*~

    Roślinny pokemon już miał szykować się do ataku, gdy zza pleców Phoena wystrzeliła salwa płomieni, potem kilka następnych, aż w końcu ognisty pokemon podbiegł do Glooma i znokautował go Metalowym Pazurem.
    - Świetnie, Charmander! – Elegy podeszła powoli do kolegi. - W końcu cię znalazłam, rudy. To znaczy...Phoen. – Uśmiechnęła się do niego lekko. - A ty znalazłeś nam zakładnika... – Spojrzeli w tym samym czasie w stronę skonfundowanego mężczyzny. Trzymając swe pokemony w pogotowiu, zmusili go do zaprowadzenia ich do tylnego wyjścia. Szybko opuścili teren wykopalisk i biegiem ruszyli w stronę lasu, a gdy znaleźli się poza zasięgiem maszyny zakłócającej sygnał, wezwali policję.

~*~*~*~


    - Niestety w międzyczasie nasz zakładnik nam zwiał, a zanim policja nas znalazła, oni zdążyli się stamtąd zebrać i wysadzić wszystko w powietrze – spuentował Phoen. - No i jak widzisz spodobał nam się układ pokemonów i tak zostało do teraz. Dyziek jest moim przyjacielem i aż mnie ciarki przechodzą na myśl, że mogłoby być inaczej.
    - A dowiedzieliście się chociaż o co w tym wszystkim chodziło?
    - Nie – odpowiedziała szybko białowłosa. – Dzieciom nie chcieli nic powiedzieć...
    - Ej, to może w takim razie odwiedzimy posterunek policji w Eternie? Może teraz wam coś powiedzą? – Patrzyła na nich podekscytowana.
    - Nie sądzę, by coś nam mogli powiedzieć... – Elegy ewidentnie się ten pomysł nie podobał.
    - Skąd wiesz? Jak będziemy w Eternie to możemy tam zajrzeć, nic nie zaszkodzi spytać -  Chłopak uśmiechnął się do dziewczyn promieniście.

~*~*~*~

    Rudowłosa dziewczyna siedziała na trawie nieopodal jeziora, chłodząc w nim stopy. Wokół otaczały ją zwisające gałęzie wierzb, a przed nią w tafli odbijało się zachodzące słonce. Rzuciła okiem na znajdującą się obok niej workowatą torbę i czerwone tenisówki, po czym skierowała nostalgiczne spojrzenie ku wodzie, wzdychając przy tym cicho. W głowie kłębiło jej się mnóstwo myśli. Męczyła się z pewnym dylematem, a rozważanie plusów i minusów każdego wyjścia nie miało końca. Zrezygnowana objęła kolana rękoma i ukryła między nimi swą twarz.
    - Gdyby tylko to było takie proste... – szepnęła. Trwała w takiej pozycji przez chwilę, póki nie poczuła drobnego powiewu na skórze. Podniosła wzrok, a jej oczom ukazał się Butterfree z żółtym szalem przy szyi. - To...to niemożliwe – powiedziała głosem pełnym zdziwienia. W odpowiedzi pokemon wydał charakterystyczny dla siebie dźwięk i wykonał pętle w powietrzu. – Tyle lat... – Na twarzy Misty pojawił się delikatny uśmiech, a oczy zaczęły jej błyszczeć. Sięgnęła po swoją torbę i wyciągnęła z niej jeden ze swych poké balli. Spojrzała na kulę, a następnie na unoszącego się przed nią pokemona, który, nie czekając na jej ruch, stuknął piłkę nogą i zniknął w jej wnętrzu.
[html]<hr>[/html]

http://sprites.pokecheck.org/i/393.gif – Piplup
http://sprites.pokecheck.org/i/430.gif – Honchkrow
http://sprites.pokecheck.org/i/198.gif – Murkrow
http://sprites.pokecheck.org/i/004.gif – Charmander
http://sprites.pokecheck.org/i/058.gif - Growilthe
http://sprites.pokecheck.org/i/044.gif - Gloom
http://cdn.bulbagarden.net/upload/thumb/0/0b/Misty_OS_1.png/130px-Misty_OS_1.png - Misty*
http://i.imgur.com/noB0kGZ.png - Butterfree należący niegdyś do Asha

Misty* - u mnie Misty w opowiadaniu będzie starsza niż w anime i będzie wyglądać mniej więcej tak (wkrótce pojawi się jej opis w bohaterach, gdzie dowiecie się szczegółów).

~KLIK~
http://s3.zerochan.net/Kasumi.%28Pok%C3%A9mon%29.240.1309127.jpg

Ech, z tą notką same problemy – najpierw przypomniało mi się, że zapomniałem napisać dość nieistotną scenę, którą tam kiedyś sobie wymyśliłem, a w trakcie jej dopisywania (ponad połowa była już napisana) uświadomiłem se, że to nie ma sensu, bo główny przedmiot, o który w niej chodziło, ma kto inny. (Pozdro, Memory – dosłownie dla mnie i dla Ciebie, Cher. ). A no i laptop, na którym ją miałem, miał zwarcie, ale to nic... Czy ja jestem jakiś przeklęty?
Zapewne w notce jest mnóstwo błędów, za wytknięcie których od razu dziękuję, a to za sprawą tego, że starałem się ją szybko skończyć, by wstawić coś nowego. Dlaczego nikt mnie nie zmusza do pisania? Ja to naprawdę lubię i wręcz potrzebuję tego. ;_; A i wybaczcie (Gemini), że notka na pokemonsy, nie na Avatara – powód ten sam co błędy w opku.
A co do notki – jak wam się podoba końcówka z Misty? I w ogóle – lubicie tę postać? Bo ja bardzo, to chyba była moja ulubiona towarzyszka Asha (zdziwieni, że nie Down?).
No i dedyk. Dedyk z całego serca ślę mojej becie – Gemini. Dziękuję Ci, że masz do mnie świętą cierpliwość, czytasz wszystkie moje wypociny i poprawiasz w nich błędy. Ślę tez pozdrowienia (pozdrowienia, nie dedyk) do Klodi, która tego nie czyta, ale przez którą to wszystko się zaczęło.

PS: Na zakończenie macie parę obrazków z moim nowym, ulubionym legendarnym pokemonem.

http://cdn.pokestache.com/2014/3/20/f0e0e49184b488eeb0914cf4d5d4fc89.gif

https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/236x/18/19/c0/1819c0e7cb9dcbb6e35b8a8d6184ba96.jpg


http://i.imgur.com/Do1BehQ.jpg

Pozdrawiam wszystkim forumowiczów.
Fajnie że czytacie moje wypocinki. ^^
A nawet moją sygnaturkę. C:
Ciekawe ilu z Was zauważy tą wiadomość, hihihi. xD

Offline

#2 18-October-2015 22:38:39

Memory

Współautor

Zarejestrowany: 01-September-2012
Posty: 28

Re: `R5: Geneza, część druga.

Jezus popłakałam się na tego nowo odkrytego pokemona XDDDD
Zawsze przy zaczynaniu czytania wgapiam się w arta, który zazwyczaj jest nad notką, i jak się na niego pogapię tak to długo zajmuje mi przymierzenie się do czytania, idk czemu Ale potem zaczynam i mniej więcej przy trzecim akapicie jest "shit, a spróbuj się tylko skończyć" nie
To z wsuwką było takie mega przewidywalne Ale za to to z kwasami, propsuję, nie pomyślałabym o tym, pewnie tu też kombinowałabym z wsuwką xD
E tam, Piplup. Najlepszy z wodnych będzie forever Totodile :<<<<<<< Gdzie tu jest Totodile, brakuje mi go :<
Ale sprytnie sobie to wykombinowałeś Chciałabym zobaczyć minę Phoenixa, kiedy zamiast Charmandera wyłonił się Piplup, spoczko, takie drobne niedopatrzenie X DDD
Elegy mnie irytuje :v
I czy tylko ja serio nie ogarniam, o co chodzi z Misty? Kocham ją i mam nadzieję, że będzie się często pojawiać, ale nie wiem, o co cho z końcówką, ryly xD

Offline

#3 19-October-2015 14:46:17

Kaimi

Współautor

Zarejestrowany: 19-March-2013
Posty: 45

Re: `R5: Geneza, część druga.

Zastanawia mnie skąd w szopie ze środkami czystości wziął się kwas...ja rozumiem,że niektórzy mogą najeść się bigosu ale nie przesadzajmy,Domestos wystarczy xD



"Spojrzeli w tym samym czasie w stronę skonfundowanego mężczyznę", każdy mężczyznę i kobietę wie,że tak się nie pisać xD (tak,wiem to pospiech)
Poza tym kilka błędów stylistycznych ale to sam już sobie wyrobisz (nic nie mówię bo moje przecinki też zostawiają wiele do życzenia,prawda Gem?,,,,,,,,,,,)

Zaciekawiłeś mnie ta Misty,czyżby miała się pojawić gdzieś dalej?

Offline

#4 23-October-2015 18:48:50

Pasithee

Bohater

Zarejestrowany: 23-October-2015
Posty: 2

Re: `R5: Geneza, część druga.

Świetna notka *_* Bardzo się cieszę, że wróciłeś do pisania, bo czytanie twoich opowiadań jest naprawdę cudowne. Mam nadzieję, że weźmiesz się też za serię z motywem avatara, bo to po prostu ubóstwiałam.
Zobaczyć też wzmiankę o sobie tutaj to... aw, aż się ciepło na serduszku robi. ;;

Podsumowując - dobrze, że wróciłeś, pisz więcej, także w innych opkach i dziękuje za pozdrowionka :3

Offline

#5 26-October-2015 18:52:15

 Tailmon

Miłośnik

6923178
Zarejestrowany: 21-August-2012
Posty: 7

Re: `R5: Geneza, część druga.

Ok, przeczytałam sobie jeszcze raz wszystkie rozdziały i nareszcie wiem o co chodzi, bo przy pierwszym podejściu się pogubiłam. Zacznę od tego, że bardzo się cieszę, że wróciłeś.
Nowe rozdziały czytało się miło. Co prawda w drugiej części jest trochę błędów, ale mam nadzieje, że wypisze ci je ktoś inny, bo ja z telefonu nie bardzo mam możliwość.
Zgrabnie poprowadzona retrospekcja. Mam nadzieje, że powoli będziesz odpowiadał na te wszystkie pytania, które się rodzą podczas czytania.
Chętnie przeczytam jak rozwiniesz wątek Misty. A zastąpienie Elegy jest mi obojętne, chociaż mam nadzieję, że nowa postać będzie ciekawsza.
Pozostaje mi tylko czekać na ciąg dalszy (oby nie za dwa lata). :3

Offline

#6 24-January-2016 18:42:56

 GeminiGirl

Korektorka

48452543
Skąd: Polska
Zarejestrowany: 09-January-2013
Posty: 282
Występuje w opowiadaniu: 'Story 4 Elements
Postacie, którymi jestem: Kagayaki Kogane [M. Błyskawic]
Czytam opowiadania: Wszystkie
Moje ulubione opowiadanie: 'Story 4 Elements
WWW

Re: `R5: Geneza, część druga.


"- Dobra, dobra... - chrząknął ". - Tak trochę brak kropki po "chrząknął". Dlaczego? Bo kolejną część wypowiedzi zacząłeś wielką literą. Może Ci to umknęło, może nie, ale tak tylko podrzucam na wszelki wypadek.

"Wkrótce dzieciaki się poddały i dały się taszczyć." - To "się" kole w oczy. Powtarza się, więc to pewnie dlatego. Myślę, że możesz wyeliminować to przed "taszczyć", a to pierwsze "się" przerzucić za "poddały". Nie wiem dlaczego. Może za dużo książek czytam, ale czytanie "się" przed wyrazem, z którym się zazwyczaj komponuje nie jest dziwne chyba tylko w wypowiedziach bohaterów. W narracji mimo wszystko (może tylko dla mnie...) dziwnie brzmi. Tę kwestię pozostawiam już w Twojej decyzji.

"[...]innymi przyrządami, oraz w centrum stał wymiarowy posąg czarnego Honchkrowa z rozłożonymi skrzydłami." - Pozbądź się "oraz", a wstaw tam "a" lub "natomiast". Podejrzewam, że chciałeś podświadomie użyć tam "i", a żeby się nie powtarzać, wciepnąłeś to biedne i niewinne "oraz". ^^

"Wyglądał, jakby się modlił." - Przecinek jest całkowicie niepotrzebny. Jeżeli ja kiedyś napisałam Ci, żeby wstawiać w takich sytuacjach przecinek, to mnie po prostu ukatrup.

"- Wybacz, szefie... – zacharczał dryblas – Ale złapałem tych intruzów[...]" - A tu z kolei "ale" małą literą. Użycie "ale" stosuje się bardzo rzadko, na przykład "Ale leje!" Tutaj tak naprawdę przed tym "ale" powinien być przecinek - gdyby nie było wtrącenia narratora. A że jest(!), to w takim wypadku ono można sobie potraktować jako swoisty przecinek, więc "ale" małą, ponieważ to tak naprawdę kontynuacja wypowiadanego zdania. Gdybyś jako narrator zaznaczył, że "dryblas" w międzyczasie podrapał się po nosie i zaczął zastanawiać, po co tak naprawdę założył różowe majtki, a nie pomarańczowe w zielone groszki, to wtedy można by uznać go za głupka, który lubi używać "ale" na początku zdania. Ewentualnie możesz to przekierować na swoją korzyść i nadać mu taki nawyk, że ma takie mimowolne wtrącenia tego wyrazu do swoich wypowiedzi. :]

"[...] węszyli na powierzchni." - Zaraz potem pojawia się to. Przecinek znajdujący się przed "węszyli" zastąp kropką, a sam ten wyraz zacznij wielką literą. Im więcej krótkich zdań, tym przyjemniej się czyta.

" - Nie ujdzie wam to na sucho! – wrzeszczała, bijąc dłońmi po drzwiach". - Kolejny brak kropki po "drzwiach".

"Jego smutek i żal zamieniły się dość szybko w gniew do osoby, przez którą wpadł w te kłopoty – do Elegy." - Myślę, że wycięcie "do" przed "Elegy" nada trochę charakteru temu zdaniu, a dodatkowo pozbędziesz się powtórzenia.

"Chłopak spojrzał na nią; wyglądała na przepaloną [...]" - Średnik w tym miejscu? Może to przypadek. Popraw jednak na dwukropek.

"Niedaleko toczył się rozmowy." - Tak troszkę zjadłeś "y".

"- Ej, Frank, a co do za ball?" - Raczej "to". xD

"Ruszył więc dziarskim krokiem w stronę,w którą poszli mężczyźni." - Brak odstępu przed przecinkiem.

"Z jaszczurem się niedogadywał." - Odstęp między "nie" a "dogadywał".

"- Nie – odpowiedziała szybko białowłosa.[/b] – Dzieciom nie chcieli nic powiedzieć...[/b]" - Wtargnął Ci jakiś błąd...

"W głowię kłębiło jej się mnóstwo myśli." - Pozbądź się tego "ę".



Ten gif mnie rozwalił. xD Meme też. xD

Dlaczego miałabym nie mieć cierpliwości? Ty masz cierpliwość jak czytasz moje bzdety. xD

Hej! Patrz! Też mam problem ze swoim laptokiem. Tak się składa, że zdechło mi podświetlenie. I wyobraź sobie: laptop działa, wszystko na nim jest... Tylko nic nie mogę zrobić, bo nic nie widzę. xD Zabawnie, nie? xD

Czytaniu tego wszystkiego towarzyszyły mi piosenki, które mi podsyłałeś, wiesz? xD Nawet się wpasowały. xD

Elegy jest zabawna. Ta jej wypowiedź o Phoenie znajdującym się w tej sytuacji. xD Chyba jedyny moment, który sprawił, że się uśmiechnęłam.

A ogólnie? Tak... Potwierdzam swoje poprzednie zdanie. Niepotrzebnie podzielona notka na dwie części. Ale to nic. ^^ A, i wybacz, jeśli przy poprawianiu błędów może to brzmieć arogancko lub złowrogo. W niektórych momentach starałam się podrzucić emotkę jakąś, żebyś czegoś źle nie odebrał. ^^''

To czekamy na kontynuację. :]


"Znam idealne lekarstwo na ból gardła: poderżnąć je."
Alfred Hitchcock
____________________________

http://2.bp.blogspot.com/-Kwg77ZTHQjI/U7nq7CZW9SI/AAAAAAAAACY/DGC-H-8etYE/s1600/button.png
Wyobraźnia...

Offline




Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.singaporefuneraldirectory.com ukryta sobieszewo wynajem autobusów Piła skup złomu Piła